Dworzec w Brzegu – zrobiony! (zdjęcia)

12 lut 2012, dodane przez:  
Kategoria: Nasze relacje, OPOLSKIE

Dworzec w Brzegu - elewacjaPrzedstawiamy zdjęcia odnowionego dworca kolejowego w Brzegu, wykonane w dniu jego oficjalnego otwarcia (9 lutego).

W naszej galerii znajduje się 56 zdjęć. Autorem większości jest Robert Wyszyński; siedem ostatnich zdjęć to zdjęcia PKP SA (są podpisane).

Zdjęcia Roberta ustawione są w kolejności:

  • na zewnątrz,
  • w środku – hol dworca,
  • w środku – pozostałe (niedostępne dla pasażerów). Czytaj więcej

163. rocznica niepodległej linii

21 lis 2011, dodane przez:  
Kategoria: Nasze relacje, OPOLSKIE

Z okazji Dnia Niepodległości towarowy przewoźnik STK (Specjalistyczny Transport Kolejowy) oraz Klub Sympatyków Kolei z Wrocławia zorganizowali unikalny przejazd specjalny historycznego składu towarowego na linii nr 288 Brzeg-Nysa. Z definicji i ogłoszenia skład był przeznaczony nie do jazdy nim (choć organizatorzy jechali w jednym z wagonów towarowych – ich prawo), ale do oglądania, fotografowania, filmowania oraz podziwiania z zewnątrz – w tym głównie na stacjach i przystankach. Mówiąc skrótem – do gonienia samochodem za dobrowolną opłatą 50 zł od samochodu. Taka forma jest często stosowana np. w Niemczech czy w Austrii, a także w Czechach. W Polsce to eksperyment, dzięki sponsoringowi STK Wrocław. Czytaj więcej

160 km/h w kabinie EP09

12 kwi 2011, dodane przez:  
Kategoria: Dolnośląskie, Nasze relacje, OPOLSKIE

W związku z naszym 1-kwietniowym kawałem („Powrót do przeszłości” – zobacz) prezentujemy pierwszą część relacji z przejazdu Roberta Wyszyńskiego w kabinie elektrowozu EP09 z prędkością 160 km/h na odcinkach zmodernizowanych linii E 30: Opole-Węgliniec-Opole. Czytaj więcej

Bajka o Antosiu, co brudnej Helci nie pożądał

14 paź 2010, dodane przez:  
Kategoria: Czechy, Nasze relacje

Ponad tysiąc lat od czasu, kiedy Mieszko I poślubił Czeszkę Dobrawę – Polki zwykły spozierać coraz łaskawszym okiem na czeskich adoratorów, a czescy adoratorzy – spozierają z lubością na polską płeć zazwyczaj niebrzydką. Wprawdzie dziewki czechosłowackie rozpadły się na słowackie i czeskie, co nie pozostało obojętne na podobny podział płci męskiej i okrutnie dymiącej. Ale nikt chyba nie spodziewał się, że w tysiąc lat po Mieszku Pierwszym powtórna próba skumania płci przeciwnych obu narodów skończy się… taką zadymą. I fiaskiem. A wszystko zaczęło się w Chabówce…

Piękna Helena w Wolsztynie (fot. AO)

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Skąd znamy to hasło? Nie, nie z Pekape. O nie! Znamy z Chabówki. Kilka bowiem latek temu nasza zielona Piękna Helena wybrała się na podryw w beskidzkie knieje. Podryw miał być mega i giga, niczym nasz niedawny na Ceemce (Na wydaniu Panna Ładna), a celem stał się niebyle kto, bo sam Zielony Anton obywatelstwa słowackiego. Anton to pospieszny trójcylindrowiec – arystokracja wśród kopciuchów, więc z byle kim i z byle czym zadawać się nie będzie. Wprawdzie barwy teoretycznie zgodne były (ona – zielona i on – zielony), toteż zebrało się w Chabówce onego czasu całe stadko potencjalnych dróżb, świadków, pociotków i kumpli wszelakich: przybyła niejaka Petucha, przyczłapał poczciwy Teigrek, przypełzły Teerki, przyczołgała się nawet kusa Tekatka, a przyglądała się Oelka rodem z Austrii. Ech, co to miał być za ślub. Pardon – najpierw miały być dymiące zaloty, wyjące wzloty, gwiżdżące podrywy, a potem dopiero parujące swaty. Czytaj więcej

Pędziła, sapała, gwizdała (a jednak na most nie wjechała)

8 wrz 2010, dodane przez:  
Kategoria: Czechy, Nasze relacje, OPOLSKIE

Nie napisać nic o imprezie racławickiej, nie wspomnieć o jej organizatorach – to zbrodnia. Tym bardziej po dwóch tygodniach, kiedy ma się jakiś dystans do tych skwarów, jakie panowały podczas kolejowego pikniku w Racławicach Śląskich.

Nie dziwię się zeszłorocznym i wcześniejszym achom i ochom, bo całokształt tej imprezy jest rzeczywiście zupełnie niepowtarzalny: obszerny klimatyczny obiekt stacyjny; bardzo dobra organizacja i sympatyczni gospodarze tylko w tym wrażeniu utwierdzają. Ogrom wykonanych głównie społecznie prac wręcz poraża, jeśli ktokolwiek ma choćby odrobinę wyobraźni – samo się nie zrobiło! Tyle że prawie nikt z przyjezdnych i przychodnych nie mógł zobaczyć CAŁEGO ogromu tych prac ze względów „oczywistych”, to znaczy ZAKAZU wjazdu na Wielki Most wszystkiego, co rusza się po szynach. Czytaj więcej

Na wydaniu Panna Ładna!

5 wrz 2010, dodane przez:  
Kategoria: Nasze relacje, Śląskie

Moja pierwsza miłość. Niespełniona jak diabli. Nieokiełznana, niewzruszona – twarda jak zbrojony beton. Panienka! Niewydana, ale na wydaniu! Cholera: podchodziłem do niej z każdej strony – z góry, z dołu, z boku i z… frontu, wiele razy. Łechtałem, pieściłem, fociłem, kusiłem i… nic! I tak już od prawie 30 lat. Ostatnio – zdesperowany i wkurzony – zacząłem ją zdradzać wrednie, a nawet zagranicznie – tam bywają nieco szybsze panienki. Nic to nie dało. Panna wciąż kusi urokami, wabi klimatem, fermęci misia, łamie pikawy adoratorów – zaskarbiła nawet serca potomków husarskich rycerzy. A ja to co? Pies? Zlewa moje zaloty, pozostając fantastyczna w majestacie swojego uroku. Nadal leży niewzruszona jak głaz, majestatyczna, kusząca, olśniewająca urodą.

I geometrią profilu podłużnego oraz pionowego :-). Bo CEEMKA* to ładna i fajna panienka. Moja miłość od pierwszego spojrzenia, obejrzenia i wejrzenia lub – sorry – jeżdżenia nią lub po niej. Pierwszy raz zakochałem się w panience Ceemce w roku bodaj 81, kiedy wlazłem na sputnika ET 21 i przejechałem z Zawiercia do Opoczna w kabinie. Dziewiczo przejechałem się po panience Ceemce. Te fantastyczne łuki, te rozjazdy na „stówę” na bok, te krajobrazy Jury z zalewem kostkowickim i wapiennymi górkami. Na wtedy ta geometria była rodem z filmów science-fiction – a we Francji dopiero uruchamiali swoje pierwsze w Europie KDP.

Epoki to twardzielki: nie boją się ani zazdrosnych i szybkich Husarzy, ani też zapowiedzianych dawno rycerzy wychylnych i zespolonych (bo tych jakoś nie widać i nie widać). Można powiedzieć: od dziesięcioleci żyją z Panną w symbiozie - i tak im chyba zostanie.

Czytaj więcej

Polowanie na ICE-ki – cz. 2

5 cze 2010, dodane przez:  
Kategoria: KDP, Nasze relacje, Niemcy

*

Po wypadzie na targi Innotrans w Berlinie oraz po przejażdżkach pociągami ICE (zobacz relację), zdecydowaliśmy się pooglądać szybkie pociągi oraz imponującą infrastrukturę linii high speed z zupełnie innej perspektywy – mianowicie dojeżdżając w wybrane miejsca autem. Czemu? Bo z pociągu tego nie widać. Nie widać ani wielkich wiaduktów (te wielkie betonowe konstrukcje są pod jadącym pociągiem), ani pociągów pędzących 250-300 km/h, nie czuć ani nie słychać brzmienia tuneli, kiedy zbliża się szybki pociąg i nie czuć kapitalnych podmuchów po wyjeździe z tunelu. W pociągu tak naprawdę niewiele czuć – oprócz szybko przesuwających się krajobrazów i górek. Tym razem jedziemy w składzie: Ania, Piotr i Robert.

Część pierwsza naszej relacji jest tu: Polowanie na ICE-ki – cz. 1

Ślimaki na wiadukcie

Po całkiem przyjemnym noclegu w hostelu Rotenburg (przypomnę: 26 euro od osoby za 1 osobowy pokój, 23 euro z kartą hostelową: łazienka, bez TV, zakaz palenia) wyruszyliśmy rano z Rotenburga w kierunku wiaduktu Fuldatalbrucke Morschen znajdującego się w pobliżu małej miejscowości Altmorschen. W ogóle ten mega wielki obiekt był genezą pomysłu na taką wycieczkę. Otóż kiedy jechaliśmy przez niego ICE 1 z Berlina do Fuldy przez Kassel, a potem z Fuldy przez Lipsk do Berlina (2008 rok, zobacz relację), pociąg zwolnił tam prawie do zera, co zostało zarejestrowane na filmie i zwróciło naszą uwagę. Żartowaliśmy, że zwolnił specjalnie dla nas, jakby wiedział, że… mamy tam przyjechać, ale samochodem, dla obczajenia całego obiektu z zupełnie nowej perspektywy, czyli z zewnątrz.

Czytaj więcej

Polowanie na ICE-ki – cz. 1

31 gru 2009, dodane przez:  
Kategoria: KDP, Nasze relacje, Niemcy

Po ubiegłorocznym wypadzie na targi Innotrans w Berlinie oraz po przejażdżkach pociągami ICE (zobacz relację), zdecydowaliśmy się pooglądać szybkie pociągi oraz imponującą infrastrukturę linii high speed z zupełnie innej perspektywy – mianowicie dojeżdżając w wybrane miejsca autem. Czemu? Bo z pociągu tego nie widać. Nie widać ani wielkich wiaduktów (te wielkie betonowe konstrukcje są pod jadącym pociągiem), ani pociągów pędzących 250-300 km/h, nie czuć ani nie słychać brzmienia tuneli, kiedy zbliża się szybki pociąg i nie czuć kapitalnych podmuchów po wyjeździe z tunelu. W pociągu tak naprawdę niewiele czuć – oprócz szybko przesuwających się krajobrazów i górek. Tym razem jedziemy w składzie: Ania, Piotr i Robert.

ICE na stacji Limburg

Czytaj więcej

Zamiast kwiatu paproci…

21 cze 2009, dodane przez:  
Kategoria: Nasze relacje, OPOLSKIE, Przewozy Regionalne

Z okazji zbliżającego się lata wyruszyliśmy szlakami kolejowymi Opolszczyzny w poszukiwaniu kwiatu paproci. Wprawdzie kwiatu nie znaleźliśmy, ale ładne „kwiatki” – owszem.

Naszym szczególnym względem cieszyły się spalinowe linie jednotorowe. I – co ciekawe – spotkało nas tutaj kilka miłych niespodziewanek. Nigdy na siłę nie staramy się „doszukiwać” minusów czy wad funkcjonowania transportu kolejowego na Opolszczyźnie. Nigdy też nie zmuszamy się do chwalenia tego, co powinno być normalnością na kolei. Czytaj więcej

Nie tylko ICE, czyli ciapągiem po Niemczech

16 paź 2008, dodane przez:  
Kategoria: Lubuskie, Nasze relacje, Niemcy

Na bazę wypadową wybraliśmy Kostrzyn – ten nad Odrą. Relatywnie łatwo i szybko można tam dojechać: z Warszawy jest bezpośredni pospieszny, a np. ze Śląska dobre przesiadki w Poznaniu i Krzyżu.

Aktualizacja: 7 stycznia 2010

Już jest – relacja z naszego ostatniego wyjazdu na ICE-ki:

Kostrzyn ma świetne skomunikowanie z Berlinem – średnio co godzinę 17 razy (w obie strony 34 razy) na dobę kursuje tam pociąg prywatnego przewoźnika NEB relacji Kostrzyn – Berlin Lichtenberg (Veolia), realizującego przewozy trójczłonowymi spalinowymi zespołami trakcyjnymi serii Talent. Takt jest godzinny z końcówkami minutowymi wyjazdu z Kostrzyna: 02 i 55 i przyjazdem do Berlina Licht. z końcówką 28 (różnice wynikają z tego, że pociągi jeżdżą przemiennie jako osobówki i przyspieszone). W powrotną stronę jest nawet szybciej: odjazdy z Berlina Licht. z końcówką 34, a przyjazdy do Kostrzyna z końcówką 46 i 55. Uwaga: ostatni wieczorny pociąg dojeżdża tylko do Kustrin-Kietz. Ostatni do Kostrzyna przyjeżdża o 21.46; pierwszy odjeżdża do Berlina o 5.02.

Kostrzyn: Pociąg NEB przed odjazdem do Berlina

A dla zainteresowanych – FILMIK (Odjazd pociągu NEB z Kostrzyna)

*

Dodatkowym udogodnieniem jest tani nocleg w Kostrzynie – w dodatku w pobliżu dworca (tel. 0-95 752-15-00; kom. 0-607-768-645 – pytać o noclegi przy dworcu kolejowym) w cenie 30 zł od osoby. Wprawdzie jest duża oraz wygodna, wspólna dla 4 pokoi kuchnia i łazienka, ale ogólnie fajnie – np. pokoje z TV. I cicho. Czytaj więcej

Ania w krainie prywatnych ciapągów – cz. 2

23 lip 2008, dodane przez:  
Kategoria: Kujawsko-pomorskie, Nasze relacje

Ten tekst jest kontynuacją CZĘŚCI PIERWSZEJ.
Czytaj więcej

Ania w krainie prywatnych ciapągów – cz. 1

23 lip 2008, dodane przez:  
Kategoria: Kujawsko-pomorskie, Nasze relacje

Przygotowania

Zbliża się ostatni dzień ważności mojego Regio Karnetu – pora więc gdzieś wyskoczyć. Wybór pada na kujawsko-pomorskie pociągi Arrivy. Czemu? Z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego, że warto w końcu na własne oczy zobaczyć, jak tam sobie Arriwka funkcjonuje :-). Czytaj więcej

Nie tylko Pendolino

11 maj 2008, dodane przez:  
Kategoria: Czechy, Nasze relacje

Po raz trzeci wybraliśmy się do Czech, ale tym razem głównym celem była dziewicza (lub prawicza – jak kto woli :-)) przejażdżka przechylno-wahadłowym Pendolinem. Nie tylko dlatego, że to skład zespolony – jakże osławiony naszym dumnym rekordem na CMK (251 km/h w maju 1994 roku), ale także dlatego, że Czesi już jeżdżą takimi składami (choć naszego rekordu nie pobili – ich wynosi 237 km/h), a my być może będziemy jeździć dopiero za 4 lata, jeśli zapowiadane Tuskowe cuda przetransformują się z ducha w materię.

Pociąg Pendolino na stacji Ostrava Svinov

Pociąg Pendolino na stacji Ostrava Svinov

Czytaj więcej