Informacja czy dezinformacja? - skarga Roberta Wyszyńskiego « OKOKO

Dzień Dobry

W załączniku przesyłam oficjalną skargę do Marszałka i UMWO, dotyczącą zaniedbań i dezinformacji stosowanych przez firmę PKP. Proszę temu nadać tryb oficjalny – z bezwzględnym zażądaniem wyjaśnienia, poprawy sytuacji i wyciągnięcia konsekwencji. Skargę kieruję również na adres PKP PR, PKP PLK oraz do mediów (prasowych, radiowych, internetowych).

Z poważaniem
Robert Wyszyński
Koordynator
Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei na Opolszczyźnie

*

Brzeg, 22 marca 2009

Szanowny Panie Marszałku

Opisana niżej sytuacja powtarza się na stacji Brzeg od trzech miesięcy i wszelkie próby zwracania uwagi na nieprawidłowy stan rzeczy pracownikom PKP nie odniosły – jak dotąd – żadnego skutku! Druga sprawa dotyczy skandalicznej informacji pasażerskiej na stacji w Grodkowie, a raczej jej braku.

1) Na wyświetlanych tablicach informacyjnych w holu stacji Brzeg pojawiają się takie nieprawidłowe i mylące pasażerów informacje:

a) Pociąg do Gliwic (nr 6440) odjazd o godz. 18.42 (na skutek modernizacji stacji Brzeg zmieniony rozkład jazdy – dawniej odjazd o godz. 18.24). Ten pociąg wskazywany jest w rubryce „przez” prawidłowo, czyli przez „Opole Gł.” W dniu 22 marca w niedzielę, tablica informacyjna wskazywała odjazd z peronu 2 (a nie 1), przez co część ludzi w ogóle nie wsiadło do rzeczywistego pociągu do Opola i Gliwic, który stał przy peronie 1 (a nie 2, jak pokazywały klapki na tablicy), bo ludzie ci czekali na pociąg na peronie drugim. Ci, którym zdążyłem na peronie 2 wytłumaczyć błąd, udali się na peron 1. Inni – ci którzy nie pojechali – musieli wykupić osobny bilet na pociąg pospieszny do Opola o godz. 19.21 lub czekać na pociąg osobowy o godz. 19.52 do Raciborza przez Opole. Nie po raz pierwszy byłem naocznym świadkiem takich zdarzeń i rozmawiałem z tymi ludźmi, tłumacząc „dziadostwo” panujące w wielospółkowym PKP. Ich komentarzy nie będę przytaczać.

b) Pociąg do Kędzierzyna Koźla (nr 64132) odjazd o godz. 18.45 (na skutek modernizacji stacji Brzeg zmieniony rozkład jazdy – dawniej 18.37). Pociąg ten jest prowadzony szynobusem i jedzie przez GRODKÓW i NYSĘ. W rubryce „przez” tablica informacyjna nie pokazuje od 3 miesięcy NIC! Przez co sugeruje przyzwyczajonym od lat pasażerom, że taki pociąg jedzie przez Opole, bo od zawsze tak wszystkie pociągi jeździły – z jednym wyjątkiem od trzech miesięcy. Tymczasem pociąg jedzie odmienną trasą – właśnie przez Grodków i Nysę. Nieświadomi (niecodzienni) pasażerowie albo czekają na pociąg do Opola/Kędzierzyna na peronie 2 (podczas kiedy realnie ich pociąg do Opola/Kędzierzyna/Gliwic odjeżdża z peronu pierwszego). Lub – odwrotnie – nie wsiadają do pociągu do Grodkowa, Nysy, Prudnika, ponieważ na tablicy w rubryce „przez” nie da się napisać od trzech miesięcy „Nysa”, a na samym szynobusie wyświetlana jest jedynie nazwa stacji docelowej „Kędzierzyn Koźle”. Ludzie więc myślą, że pociąg jedzie przez Opole, a nie przez Grodków i Nysę. Byłem wielokrotnie świadkiem, kiedy „cudem” udało mi się poinformować zmylonych pasażerów o tym fakcie, przez co jednak wsiedli we właściwy dla nich pociąg. Jednak nie jestem zatrudniony na pół etatu jako dworcowy informacyjny „anioł stróż” od poprawiania pomyłek firmy PKP PLK. W dodatku nie wyłapię – nawet gdybym chciał – wszystkich zmylonych i poszkodowanych informacją PKP pasażerów. Musiałbym chodzić po słabo oświetlonym peronie z megafonem i wykrzykiwać coś w rodzaju: „Kto na kierunek Grodków i Nysę, proszony do szynobusu”. A nawet wtedy… niektórzy nie wierzą. Tylko w ostatnich dwóch tygodniach kilku ludzi przekonałem dopiero wtedy, kiedy skierowałem ich do konduktora szynobusu. „Przecież on jedzie do Kędzierzyna, czyli do Opola” – tłumaczą się.

c) Pracownicy stacji Brzeg (za tablice i zapowiedzi odpowiedzialne jest PKP PLK) na moje wielokrotne interwencje w kasie biletowej (kasjerki PKP PR niejednokrotnie dzwoniły na nastawnię do pracownika PLK, więc do nich nie mam żadnych pretensji, bo zawsze reagowały) tłumaczyli się, że pociągi są prawidłowo zapowiadane a na klapkach tablicowych czegoś tam „niedasię” wstawić. Ale co to obchodzi wprowadzonego w błąd pasażera?! Owszem, zazwyczaj pociągi są zapowiadane, ale pojedynczo i bez powtórek. Jeden pasażer usłyszy – drugi nie usłyszy, albo przyjdzie po zapowiedzi lub jest w miejscu, gdzie zapowiedź jest niesłyszalna lub słyszalna za słabo. Dla pasażera zaś PODSTAWOWĄ w takiej sytuacji informacją jest tablica „klapkowa” w holu głównym, co jest oczywiste. Po to ta tablica tam jest, aby podawała informacje prawdziwe, a nie fałszywe i mylące lub z brakującą pozycja „przez”. A jeśli „niedasię”, to trzeba zrobić tak, aby się dało! Ta tablica od wielu miesięcy nie pokazuje że pociąg do Kędzierzyna Koźla z peronu 2 jedzie przez Grodków, Prudnik, Nysę, a nie przez Opole. Nic nie pokazuje w rubryce „przez”. Ponadto – jak już wyżej napisałem – w dniu 22 marca pokazała, że pociąg do Kędzierzyna/Gliwic (przez „Opole”) odjeżdża z peronu 2, podczas kiedy zawsze odjeżdża z peronu 1, co dodatkowo wprowadziło ludzi w błąd.

2) Problem skomunikowań, przez co z dużym trudem reaktywowana linia Brzeg – Nysa traci pasażerów.

Otóż wielokrotnie pociągi tzw. „studenckie” – choć nie tylko – na ciągu Nysa – Wrocław – Brzeg, Nysa – Brzeg – Opole zostają rozkomunikowane. Wielokrotnie konduktorzy obsługujący składy z Nysy do Brzegu lub z Brzegu do Nysy w rozmowach ze mną zgłaszali, że dyspozytor zakładu PKP PR nie reaguje na ich telefoniczne lub radiowe zgłoszenia dotyczące skomunikowań w Brzegu.

Przykład z dzisiaj (22 marca) był taki: pociąg z Kędzierzyna przez Nysę do Brzegu spóźnił się 12 minut (planowy przyjazd o godz. 18.32) z racji jakichś kłopotów z podaniem semafora wyjazdowego w Nysie. Jest to tzw. niedzielny pociąg „studencki”, którym m.in. studenci dojeżdżają do Wrocławia. Skomunikowanie jest konieczne, ponieważ potem musieliby czekać na pociąg osobowy aż do godz. 21.36, a więc aż 3 godziny, co jest w żaden sposób niedopuszczalne (albo wykupić osobny droższy bilet na pociąg pospieszny, co jest zupełnie pozbawione ekonomicznego sensu).

Dnia 22 marca na wielokrotne zgłoszenia kierownika pociągu z Kędzierzyna i Nysy dyspozytor odpowiedział, że pociąg do Wrocławia „poczeka albo nie, bo stacja jest modernizowana”. Pasażerowie najedli się nerwów. Jakimś cudem pociąg do Wrocławia poczekał te 3 minutki, ale kilka razy nie poczekał, bo widocznie kierownik pociągu nie był zbyt „upierdliwy” w wielokrotnym domaganiu się skomunikowania.

Żeby nie było za fajnie, pociąg do Opola w ogóle nie zaczekał tych 3 minut na wjeżdżający pociąg z Nysy i sobie pojechał… punktualnie. Dodam że z tego skomunikowania korzystają studenci z Grodkowa dojeżdżający do Opola. Zrozumiałbym sytuację i „mądrości” dyspozytora, gdyby pociąg miał czekać pół godziny, albo godzinę. Ale 3 minuty do 5 minut, to nie jest rzecz nie do przeskoczenia. SZCZEGÓLNIE na tzw. pociągach „studenckich” do Wrocławia i Opola, czyli wieczorno – niedzielnych.

Informuję zatem, że jeśli PKP PLK oraz UMWO nie zrobią porządku zarówno z dezinformacją tablicową dotyczącą wyżej wymienionych pociągów oraz ze skomunikowaniem pociągów z Nysy do Brzegu z pociągami do Wrocławia i Opola (w obu kierunkach, co zresztą przewidziane jest w rozkładzie jazdy), będę za każdym razem i w każdym przypadku „upierdliwie” pisał skargi, namawiając do tego innych pasażerów. I za każdym razem będą o tym informowane wszelkie media – aż do skutku. Jeśli nie pomoże szczebel opolski, to pisma pójdą na szczebel centralny.

Proszę o szybką reakcję, wyjaśnienie sytuacji oraz wyciągnięcie konsekwencji wobec pracowników PKP, dzięki którym już wielu pasażerów zostało zrobionych w „balona” lub zmuszonych do wykupu osobnego biletu spółki PKP Intercity na pociąg pospieszny.

3) Od trzech miesięcy dział marketingu (chyba „marketingu”) opolskiego zakładu PKP PR nie potrafi zrobić normalnej informacji na dworcu kolejowym w Grodkowie.

Jedyny rozkład jaki zawisł na starym pokryciu nieczynnego podziemnego przejścia nie dość że był mały i prawie niewidoczny, to obecnie jest zamazany przez wandali i nikt na to nie reaguje. Nie ma żadnego rozkładu jazdy PRZED dworcem PKP, na dworcu PKP, ani na peronie PKP (tam gdzie wsiadają ludzie, przychodząc z miasta przez przejście dla pieszych). Taka „informacja” jedynie ODSTRASZA potencjalnych pasażerów, bo ci – nie mając żadnej informacji o rozkładzie jazdy – pojadą PKS-ami, które wyruszają spod dworca… PKP.

Mam pytanie: za co dostają pensje i premie dyrektor, naczelnicy oraz pracownicy tzw. działu „marketingu” opolskiego zakładu PKP PR? Bo ja mam wrażenie, że za napędzanie ludzi do konkurencyjnego PKS-u i prywatnych busów firmy Beskid (jeżdżących z Grodkowa do Wrocławia) oraz za dezinformację i kompletnie olewanie pasażera – nie tylko grodkowskiego.

A może za picie herbaty w biurze i szwędanie po korytarzach biurowych? Bo efektów ich pracy ja – jako pasażer – nie widzę. Szczególnie w Grodkowie! Co zarządowi UMWO, Panu Marszałkowi – jako nowym właścicielom spółki PKP Przewozy Regionalne – daję pod rozwagę.
I kategorycznie domagam się wyjaśnień wobec pasażerów oraz działań bezwzględnie poprawiających obecny stan rzeczy.

Z poważaniem

Robert Wyszyński
Koordynator
Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei na Opolszczyźnie
http://okoko.net.pl/

*

Zobacz też: Walczą z pasażerami, zamiast o pasażerów