Na ratunek kosztem odwołania? « OKOKO

"Ratunkowy" SA134 ciągnie SA103; wjazd do Nysy od strony Brzegu (fot. Robert Wyszyński)

4 maja br. doszło na stacji Brzeg do niecodziennej sytuacji.

Szynobus SA103 z Nysy (planowy przyjazd 15.28) przyjechał z kłopotami i opóźnieniem ok. 20 minut – uprzednio defektując w okolicach Olszanki. Natychmiast po przyjeździe podjęto kroki uratowania powrotnego połączenia (planowy odjazd 15.35). Poszło dość sprawnie, bo już po ok. 20 minutach z Nysy w kierunku Brzegu wyjechał „ratunkowy” zestaw SA 134, jako LOK (luzak bez pasażerów).

Po dotarciu wystąpiły pewne kłopoty ze „zbiciem” sygnału semafora wjazdowego – o czym alarmował radiowo LCS Opole – być może na skutek wadliwego stanu tzw. „linek przejściowych” w pojeździe, co dość często zdarza się w szynobusach (tego jednak dokładnie nie wiemy). Po kilkunastominutowych perturbacjach z dwukrotnym ponownym wyjeżdżaniem poza semafor wjazdowy i wjeżdżaniem „w perony” wreszcie udało się zespolić (połączyć) oba pojazdy. Ludzie usiedli do SA134, a pusty doczepiony SA103 był ciągnięty luzem i pilotowany przez maszynistę.

W zupełnie unikalnym oraz wyjątkowym zestawieniu dla tej linii (SA134 + SA103) pociąg wyruszył z Brzegu do Nysy. Ze względu na wyjątkowość podwójnej trakcji „ścigaliśmy” ten pociąg, filmując i focąc na przemian. Tym samym akcja okazała się skuteczna, a pasażerowie – informowani wcześniej przez drużynę i megafon o opóźnieniu i jego przyczynach – dojechali do miejsc docelowych.

Jednak wtórnym skutkiem użycia „ratunkowego” SZT było odwołanie ostatniej pary pociągów Nysa-Brzeg-Nysa (Kędzierzyn Koźle) na odcinku Brzeg-Nysa (pociąg Nysa-KK pojechał planowo). Tym razem decyzję o odwołaniu tej pary pociągów ogłoszono relatywnie wcześnie – zarówno w Brzegu jak i w Nysie, czyli w granicach czasowych odjazdu obu pociągów, a nawet nieco wcześniej (Brzeg). Jednak bez jakiejkolwiek komunikacji zastępczej, co wzbudziło zrozumiałe niezadowolenie wśród pasażerów w obu miastach, nie mówiąc o tych oczekujących bez ŻADNEJ informacji na przystankach pośrednich (czego przykładem była m.in. kobieta czekająca na pociąg do Nysy w Grodkowie – rozmawialiśmy z nią).

Poprosiliśmy o wyjaśnienie dyrektora PR Opole (Sylwestra Brząkałę), które dostaliśmy już tego samego dnia (dziękujemy!). Oto ono:

Awaria autobusu szynowego SA103-003, która nastąpiła w dniu 04.05.2011 r. na przystanku osobowym Olszanka (szlak Nysa-Brzeg) podczas obsługi pociągu nr 60943 relacji Nysa-Brzeg była spowodowana czynnikiem zewnętrznym.

Podczas prowadzenia pociągu doszło do wcześniejszego uderzenia w konar drzewa, leżący na międzytorzu, co spowodowało uszkodzenie węża układu hydrostatyki. Powstała usterka spowodowała wyciek oleju, w wyniku czego wystąpił brak chłodzenia silnika spalinowego pojazdu, a tym samym jego wyłączenie i brak możliwości ponownego uruchomienia.

Pociąg 60943 dojechał do stacji końcowej Brzeg z opóźnieniem +23 minuty. Do stacji Brzeg wysłano autobus zastępczy SA134-009. Pociąg zwrotny 60944 rel. Brzeg-Nysa odjechał z opóźnieniem +105 minut.

Z uwagi na fakt, że nie posiadaliśmy innych autobusów w stacji Nysa pociąg nr 60945 rel. Nysa-Brzeg został odwołany, jak i też pociąg nr 64742 rel. Brzeg-Kędzierzyn Koźle, na odcinku Brzeg-Nysa.

Autobus szynowy SA134-009, który przyjechał ze stacji Brzeg do stacji Nysa przeszedł na pociąg nr 66936 rel. Nysa-Opole Główne. Uruchomienie tego pojazdu na pociąg odwołany nr 60945 spowodowałoby odwołanie 2 pociągów na linii Nysa-Opole Główne-Nysa.

Z przeprowadzonych rozmów telefonicznych z przewoźnikami komunikacji zastępczej nikt nie chciał się podjąć świadczenia takich usług.

Wszystkie pociągi na tej linii w dniu 05.05.2011 r. kursowały planowo.

Ponadto dodaję, iż odwołanie jakiegokolwiek pociągu odbywa się w sytuacji, kiedy już wszelkie próby rozwiązania problemu nie załatwią sprawy. Wszyscy pracownicy, w PR Opole mają świadomość powagi, z czym wiąże się odwołanie jakiegokolwiek pociągu zwłaszcza dla podróżnych. Proszę nie myśleć w takich momentach o niedbalstwie czy celowości zaniechania przewozów. Awarie się zdarzały, zdarzają się i zdarzać się będą. Jest to czynnik niezależny od jakiegokolwiek przewoźnika. Proszę zrozumieć, że każda awaria jest dla nas problemem. Zwłaszcza, jeśli dochodzi do uszkodzenia pojazdu na szlaku, wywołanego przez czynniki od nas niezależne czyli zewnętrzne.

Sylwester Brząkała

Z jednej strony należy zrozumieć przewoźnika, z drugiej strony w takich momentach standardem jest nerwówka pasażerska, wzywanie „ratunku” w postaci auta sąsiadów z rodzinnej wsi, rodziny bliskiej lub dalszej, bo o tej porze (po 18.30) nie było już żadnego autobusu, co sprawdziliśmy. Tym samym po raz kolejny zaufanie pasażerów do przewoźnika oraz do wątpliwej jakości taboru, puszczanego ostatnio na tej linii jako JEDYNEGO (seria SA103 – najbardziej i najczęściej defektująca – z najgorszymi „fotelami”) została mocna nadszarpnięte. Padały głosy, że następnym razem pojadą wszystkim, byle nie pociągiem.

Małym zadośćuczynieniem było oddanie zwrotne biletów, bo transport do swoich miejscowości (prócz Nysy, gdzie można było dotrzeć jeszcze pociągiem przez… Opole, ale… trzeba było KUPIĆ NOWY BILET!) klienci kolei MUSIELI zorganizować sobie SAMI i – jak łatwo się domyśleć – na WŁASNY koszt. Pytamy więc publicznie: kiedy w takim przypadku pasażerowie otrzymają zadośćuczynienie – np. w postaci biletu turystycznego PR na weekend (to tylko wartość 30 zł) lub biletu tam i z powrotem Brzeg-Nysa-Brzeg lub odwrotnie (PWDC = 14 zł)? Czy to jest takie trudne do zrealizowania? Być może nie zgłosiłoby się dużo poszkodowanych ludzi, być może tylko kilku, ale jakiż byłby to „pijar” oraz pozytywny marketing medialny dla przewoźnika (PR) oraz organizatora przewozów (UMWO)? Bo tak się robi na cywilizowanej kolei – np. w Czechach – u nas wystarczy samo tłumaczenie dyrektora. Wprawdzie dobre i to, bo lepsze niż nic, ale chyba czas pomyśleć także o jakiejś należnej zostawionym na peronach pasażerom rekompensacie.

Ważne: nasza uwaga oraz sugestia dotyczy WSZYSTKICH linii i potencjalnie odwoływanych pociągów na terenie Opolszczyzny – nie tylko linii Brzeg-Nysa.

Sugestia druga: na skutek znacznego podniesienia cen zarówno jednorazowych jak i miesięcznych biletów PKS, w ostatnim czasie przewoźnik autobusowy odwołał 2 pary (na 8) w relacji Nysa – Brzeg – Nysa) oraz kilkanaście par w relacjach Nysa-Grodków-Nysa oraz Brzeg-Grodków-Brzeg. Efektem jest widzialny w dostarczanych nam przez UMWO liczeniach znaczny wzrost frekwencji w pociągach na tej linii (np. w rannym „szkolnym” poc. relacji Brzeg – Nysa od Grodkowa zwyczajnie się już stoi, a na kolejnych kilku przystankach wsiada po kilku lub kilkunastu uczniów). Sugerujemy w takim przypadku dodanie koniecznej naszym zdaniem 5 pary dla zapewnienia odpowiedniej oferty TAKŻE w środku dnia, co na obecną chwilę jest awykonalne (np. z Grodkowa do Brzegu czy Nysy lub odwrotnie). Obecnie pasażer musi przebywać w Brzegu aż ok. 7 godzin, a w Nysie ok. 5 godzin – w obu przypadkach stanowczo ZA DŁUGO! W sensie dojazdu w celu załatwienia jakiejś „krótkiej” sprawy bądź wizyty urzędowej/powiatowej/prywatnej/wycieczki wystarczy 2-3 godziny. PIĄTA para powinna uzupełniać ofertę dla docelowych pasażerów „krótkoterminowych”.

Przypominamy że na WSZYSTKICH innych liniach spalinowych pasażerowie mają zapewnioną tego rodzaju ofertę – a jedyną linią gdzie takiej nie mają, jest Nysa – Brzeg. Czas to uzupełnić! I potraktować choćby jako rekompensatę za odwoływane już KILKA razy pociągi – bez komunikacji zastępczej i zadośćuczynień dla pasażerów w postaci np. premii biletowych.

Tekst i foto

Robert Wyszyński