Na wydaniu Panna Ładna!

Moja pierwsza miłość. Niespełniona jak diabli. Nieokiełznana, niewzruszona – twarda jak zbrojony beton. Panienka! Niewydana, ale na wydaniu! Cholera: podchodziłem do niej z każdej strony – z góry, z dołu, z boku i z… frontu, wiele razy. Łechtałem, pieściłem, fociłem, kusiłem i… nic!