Dziennik Zachodni, 7 listopada 2008

Kilkadziesiąt pociągów bezpowrotnie zniknie z rozkładu jazdy, bo nie ma na nie pieniędzy. Taki będzie najważniejszy efekt przejęcia spółki PKP Przewozy Regionalne przez samorząd województwa śląskiego. Cyrograf zostanie podpisany już w tę niedzielę.

Zgodnie z nim zarząd województwa będzie odpowiedzialny za wszystkie połączenia osobowe i przyśpieszone, ale pieniędzy wystarczy mu tylko na organizację kolei w granicach naszego województwa.

– To bezczelność! To, co zrobiły PKP, jest kompletnie nieodpowiedzialne! Razem z Ministerstwem Infrastruktury PKP powinny jeszcze przez rok zapewnić środki na funkcjonowanie połączeń między regionami. Za ich ewentualną likwidację będzie w pełni odpowiadać strona rządowa – denerwuje się Piotr Spyra, członek zarządu województwa śląskiego.

Czasu na znalezienie pieniędzy zostało niewiele, bo nowy rozkład jazdy wchodzi w życie już 14 grudnia. Jeśli nic się nie zmieni, po tym terminie znikną połączenia osobowe m.in. na takich kierunkach jak Katowice-Kraków, Gliwice-Opole, Racibórz-Kędzierzyn Koźle, czy Częstochowa-Piotrków Trybunalski.

Śląscy samorządowcy zapewniają, iż w poszukiwaniu pieniędzy na te linie będą rozmawiać z przedstawicielami sąsiednich województw, ale cudów nie obiecują. Mimo to przedstawiciele PKP nie tracą dobrego samopoczucia i wierzą w przedsiębiorczy zmysł samorządowców. – Jeśli nie będą chcieli zamówić tych połączeń, będzie to wyłącznie ich decyzja – komentuje Michał Wrzosek, rzecznik PKP SA.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że część zagrożonych połączeń może wrócić do rozkładu dopiero w przyszłym roku w miarę dogadywania się samorządów sąsiadujących ze sobą województw co do finansowania połączeń między regionami.

W decydującą fazę weszły trwające od lat przymiarki do przekazania samorządom Przewozów Regionalnych. Wiele wskazuje na to, że intencyjne porozumienie między rządem a przedstawicielami samorządów wojewódzkich zostanie podpisane już w niedzielę podczas Walnego Zgromadzenia Związku Województw (później przyjąć je muszą jeszcze zarządy i sejmiki województw).

Jeśli tak się stanie, każde z 16 województw dostanie swój udział w spółce (nam przypaść ma 9 procent). Śląscy samorządowcy bez entuzjazmu podchodzą do tego „podarunku” nie kryjąc, iż woleliby jego podziału na szereg mniejszych spółek regionalnych.

– Nie mam pojęcia jak będzie funkcjonować spółka, mająca 16 właścicieli z których na dodatek jeden – województwo mazowieckie – ma swoją własną spółkę, realizującą przewozy regionalne. Jedynym plusem takiego kroku będzie największy od lat zastrzyk finansowy na tabor kolejowy. Liczę, iż dzięki temu uda się wymienić dwieście mocno zużytych już składów, obsługujących podróżnych w naszym regionie – ocenia Piotr Spyra, członek zarządu województwa śląskiego.

Sposób zarządzania spółką to nie jedyne zmartwienie samorządowców. Jak tłumaczą może pojawić się problem z komunikacją między regionami. Pociągi pośpieszne przejmie od Przewozów Regionalnych PKP Intercity, bo jak tłumaczy Michał Wrzosek, rzecznik PKP S.A. pozwoli to na uporządkowanie oferty, lepsze skomunikowanie połączeń oraz ich skuteczniejszą promocję. Reszta czyli wszystkie pociągi przyśpieszone i osobowe przejdą na garnuszek samorządów. Do tej pory finansowały one wprawdzie „osobówki”, ale wyłącznie te kursujące w obrębie zarządzanych przez nie województw. – Pociągi osobowe, kursujące między województwami finansowane były przez Ministerstwo Infrastruktury, aczkolwiek ustawa o transporcie kolejowym dawała również samorządom możliwość dofinansowywania tych połączeń. Tak stało się chociażby w przypadku tzw. Pociągu Słonecznego z Warszawy do Trójmiasta, który współfinansowany był przez samorząd województwa mazowieckiego – mówi Paweł Ney, rzecznik PKP Przewozy Regionalne.

W przypadku naszego regionu większość osobowych połączeń poza jego granice finansował dotychczas Skarb Państwa. Teraz samorządowcy nie będą mieli wyboru. Muszą znaleźć pieniądze.

– Ze względu na czas, budżety i ofertę PKP Przewozy Regionalne może to być jednak niemożliwe i obawiam się, że te pociągi znikną z rozkładów. Zagrożone może być na przykład połączenie z Raciborza do Kędzierzyna – wskazuje Piotr Spyra.

Podobnych obaw nie mają przedstawiciele PKP. Ich zdaniem skarżący się samorządowcy w gruncie rzeczy chcą tym sposobem wywalczyć od Skarbu Państwa większe pieniądze w kontekście mającego nastąpić przejęcia przez nich Przewozów Regionalnych, a sam problem jest zgoła marginalny (na około trzy tysiące pociągów osobowych, wypuszczanych codziennie przez PKP Przewozy Regionalne zaledwie około czterdziestu pokonuje dystans powyżej 100 kilometrów, co kwalifikuje je do miana międzywojewódzkich). W PKP są przekonani, że samorządowcy wspólnymi siłami znajdą sposób na utrzymanie połączeń między regionami.

– Oczywiście będziemy próbować takich negocjacji, ale trudno cokolwiek obiecywać – replikuje Piotr Spyra.

Jak dodaje obiecane przez rząd zwiększenie udziału województw w podatku dochodowym od osób prawnych nie pomoże w tej chwili w rozwiązaniu kłopotu.

– W przyszłym roku te środki zostaną przeznaczone na pokrycie strat związanych z przekształceniem spółki. Dopiero od roku 2010 będzie możliwe wykorzystanie ich na finansowanie połączeń między regionami – argumentuje.

Żądania

Samorządy chcą od strony rządowej m.in.:

  • Zagwarantowania ok. 1,935 mld zł na zakup taboru do 2015 r.
  • Pokrycia straty bilansowej spółki z lat ubiegłych (1,188 mld zł).
  • Zobowiązania do pokrycia straty operacyjnej od 2009 roku poprzez dotację z budżetu państwa w wysokości 208,3 mln zł oraz zwiększenia o dwa punkty (z 14 do 16) udziału województw w podatku dochodowym od osób prawnych (CIT).

Michał Wroński

Źródło: POLSKA Dziennik Zachodni